Na szczęście Jenny w porę powstrzymała Stephanie; ani przez chwilę nie wątpiła, że przyjaciółka mogłaby rzucić się na Marigold z pięściami.
"Steph!" skarciła ją Jenny. "Uspokój się. Ona nie jest tego warta."
Stephanie przygryzła wargi i o mało się nie popłakała. "Masz rację. Morderczyni taka jak ona zasługuje na to, by resztę życia spędzić w więzieniu."
"Kogo oskarżasz o bycie morderczynią? Ostrze






