PERSPEKTYWA SONII
Łza spłynęła mi po policzku, ale zirytowana, strzepnęłam ją.
Niby dlaczego miałam płakać? Zanim pojawiłam się ja, zawsze była Lorena.
Ona była jego pierwszą wszystkim. Dziwne było, że zajęło jej tyle czasu, by w ogóle zajść z nim w ciążę.
Po raz kolejny przypomniałam sobie, czym naprawdę jestem.
Tylko wypełniaczem do tego, co naprawdę się liczy w całej tej układance.
Kontynuowała






