OCZAMI RAMONA
– Hej, czemu jesteś taki markotny dziś rano? – zapytał Liam, kiedy szliśmy na plac treningowy.
Mimo, że zazwyczaj był opanowany, czasami zadawał głupie pytania.
Nie miałem ochoty mu odpowiadać. W ogóle nie miałem ochoty dużo mówić. Najchętniej w ogóle bym się nie odzywał.
Kiedy wparował do mojego pokoju, jakby był u siebie, żeby mnie wyciągnąć na mały trening, omal nie użyłem poduszk






