PERSPEKTYWA RAMONA
Nie pokonamy ich, bo jesteśmy na ich terenie. Wiedziałem o tym, ale zanim stąd odejdziemy, narobimy im sporo szkód.
Walka się rozpoczęła, ale kiedy spojrzałem w górę, Jack zniknął.
Nie mogłem do tego dopuścić. Nadszedł czas, żeby ten drań poniósł konsekwencje, bo już wystarczająco nabroił.
– Idź, ja cię osłaniam! – krzyknął Liam, jakby czytał w moich myślach.
Przebijałem się prz






