PERSPEKTYWA SONI
Moja wilcza postać przedzierała się przez bitewny zamęt, pazury i zęby rozszarpywały zbuntowanych, którzy ośmielili się stanąć mi na drodze. Każdy cios, każde ugryzienie, napędzane były nieugiętą determinacją, by zakończyć tę wojnę.
Nawet w tym chaosie zachowywała spokój, a jej okrutny uśmiech był pokrętną parodią kontroli.
To musiało się skończyć tej nocy, pod tym przeklętym księ






