– Panie Wood. – Fiona trzymała pudełko z lunchem i zapukała do drzwi. – Lunch dotarł.
Rozległ się chłodny głos: – Nie trzeba.
– Och, pani Wood go dla pana zamówiła.
– Wejść.
Fiona odetchnęła z ulgą. Imię Gale naprawdę działało cuda.
Shawn siedział przy biurku. Wpatrywał się w pudełko. – Ona to kupiła?
– Tak – powiedziała gładko Fiona. – Wciąż jest pan w jej sercu... To dziewczyna. One rzadko mają






