Wpatrywał się w usta Emmy, wciąż czerwone i lśniące od jego pocałunków, a potem napotkał jej zamglone, błyszczące od łez oczy.
Jego jabłko Adama drgnęło, a głos zabrzmiał jeszcze bardziej chrapliwie niż wcześniej.
— Emy… — zachrypnięty głos Caluma urwał się na chwilę, gdy na nią patrzył. — Po tym, jak urodzisz młode, dopełnimy naszej więzi, zgoda?
Mówił cicho, szukając na jej twarzy jakiegokolwiek






