Emma nigdy by nie przypuszczała, że pokój przesiąknięty taką pogrzebową ponurością okaże się idealnym środowiskiem dla Jima.
Cóż… w porządku.
Jeśli mu się podoba, co innego mogłabym powiedzieć?
Dopóki nie uważał tego za pechowe i mógł tam mieszkać wygodnie, tylko to się liczyło.
Emma wzięła powolny oddech, zmuszając się do odzyskania panowania nad twarzą, zanim przybrała nieco sztywny uśmiech.
— S






