Ruchy Marcusa zamarły.
Sucha gałązka, którą bezmyślnie obracał w palcach, pękła z głośnym trzaskiem, gdy rzucił ją na ziemię.
Odwrócił się w stronę Emmy. Jego oczy o migdałowym kształcie lekko opadły, a on sam spojrzał na nią z wyrazem głębokiego żalu – niczym kochanek, który właśnie został porzucony.
Jego głos był cichy i żałosny. "Panno Tibarn, słyszałem wszystko, co powiedziałaś".
Uniósł dłoń i






