Lucien i Calum natychmiast załapali. Przymknęli się i pospieszyli za nim do środka.
W zamkowej sali Marcus siedział na kanapie z mroczną miną, szorując ręce raz za razem chusteczkami odkażającymi. W sekundzie, w której zobaczył wchodzącego Luciena, jego mętne, pozbawione życia oczy rozbłysły zimnym gniewem. „Lucien, jak mogłem nigdy nie zauważyć, że masz tak… imponujący gust? Wpuściłeś kogoś, kto






