Alaric, Marcus, Calum i Corvin zamilkli jednocześnie, po raz pierwszy dzieląc tę samą myśl: tej nocy zamierzali zarzucić Malrikowi worek na głowę i bić go tak długo, aż przestanie udawać żałosnego przed Emmą.
Malrik udawał, że nie dostrzega wymierzonych w niego morderczych spojrzeń. Zamiast tego z głęboką szczerością ujął dłoń Emmy, wyglądając na tak lojalnego i troskliwego, jak to tylko możliwe.






