Dotarłam do studia tuż po dziewiątej.
Ledwo zmrużyłam oko zeszłej nocy. Czułam spuchnięte usta i wciąż uśmiechałam się jak idiotka.
Wyglądało na to, że zeszła noc coś w nim odblokowała.
Dziś rano, zaraz po tym, jak zeszłam na dół i zanim zdążyłam powiedzieć "dzień dobry", Ashton przyparł mnie do ściany w korytarzu i całował tak, jakbyśmy próbowali pobić rekord.
Trzydzieści minut. Liczyłam.
Po dwud






