– Schudłaś – wyszeptał mi do policzka. – Zjedz coś więcej niż tylko tosty i kawę.
Zanim zdążyłam otworzyć usta, żeby odpowiedzieć, pocałował mnie znowu. Mocniej.
Nie mogłam wtrącić ani słowa.
Moje plecy wsuwały się coraz głębiej w poduszki, aż nie mogłam swobodnie oddychać.
Jednym ramieniem podciągnął mnie do góry i nie przestawał.
Nie był pijany.
Nie chciałam nawet myśleć, jak by się zachowywał,






