Minęło trzydzieści minut.
Zesztywniały mi palce u stóp.
Ciekło mi z nosa.
Czułam się jak martwa ryba na pace chłodni.
Zrzuciłam koce i pomaszerowałam z powrotem.
"Geoffrey!"
Pojawił się. "Tak, pani Laurent?"
"Wezmę pokój Ashtona. Nie zamierzam tu zamarznąć na śmierć."
"Oczywiście, pani Laurent. Pościel i bielizna pana Laurenta zostały dziś rano zmienione. Wszystko jest świeże. Może pani wejść od r






