Nie otworzyłam oczu. – Jakiego rodzaju coś?
Jego usta musnęły moje. Delikatny nacisk, nic więcej.
Potem jego wargi poruszyły się znowu, tym razem bardziej zdecydowanie.
Jego ręka zawisła blisko mojego biodra, ale nie dotknęła go.
Im wolniej to robił, tym trudniej było myśleć.
Moje palce wpiły się w pościel.
Mój oddech uwiązł w połowie gardła.
Ashton w końcu puścił, po tym, co wydawało się wiecznoś






