Huk trzasku przetoczył się przez jadalnię.
Talerze roztrzaskały się, sztućce zadźwięczały, kieliszki do wina pękły.
Tort wylądował twarzą w dół na podłodze, w połowie przykryty obrusem, spłaszczony pod własnym ciężarem.
Ktoś krzyknął – chyba Gwendolyn.
Służąca coś wykrzyknęła.
Inni też krzyczeli.
Reginald oberwał lecącym widelcem w ramię.
Edouard przyjął ceramiczny talerz na klatkę piersiową.
Szkł






