Całe jego ciało było sztywne, jakby nie wiedział, co zrobić z dotykiem.
Powoli przesunęłam dłonią po jego plecach, płasko, utrzymując równy rytm.
Po kilku razach jego ramiona opadły.
Wypuścił powietrze, płytko i drżąco, a jego głowa opadła, aż twarz wcisnęła się w moją szyję.
Potem się mnie uczepił. Mocno.
W samochodzie panowała cisza.
Na zewnątrz nie było nawet ruchu.
Tylko cichy skrzyp skórzanyc






