– To dobre – powiedział.
To wystarczyło, żeby rozluźnić ten ścisk za moimi żebrami.
Potem wyciągnął nadgarstek. – Możesz mi go założyć?
– Jasne.
Zdarł z siebie ten, który miał na sobie i rzucił go na deskę rozdzielczą.
Ujęłam nowy pasek między palce i zapinałam go powoli, dopasowując zapięcie tak, żeby przylegało płasko do jego skóry.
Jego skóra była jasna.
Pasek był matowy, czarny.
Kontrast był o






