'Oczywiście, że nie.' Nie musiałam się zastanawiać, zanim odpowiedziałam.
Gdyby nie Yvaine i jej dwaj prześladowcy-zalotnicy, w ogóle bym tu nie przyjechała.
I… Spojrzałam na Ashtona, który traktował prostą czynność zapisywania swojego imienia na kłódce z taką powagą, że można by pomyśleć, że podpisuje traktat pokojowy.
Jeszcze nie powiedziałam mu tych słów na "K", ale nie chciałam, żeby myślał, ż






