– Bzdura. – Palce Ashtona wpiły się w moje ramiona. – To bzdurna wymówka.
– Jutro podpisuję papiery – powiedziałam.
Nie wiedziałam, co boli bardziej – jego uścisk, wystarczająco mocny, by zrobić siniaki, czy wyraz jego twarzy.
Nigdy nie przepadałam za alkoholem, ale dzisiaj picie było mądrym wyborem. Przynajmniej stępiło ból.
– Nie. – Nie puścił mnie, kiedy próbowałam się oswobodzić. – Nie masz pr






