– Do zobaczenia. – Stałam w drzwiach, machając, gdy Étienne wsiadał do samochodu z resztą delegacji, z uśmiechem przyklejonym do twarzy.
W momencie, gdy samochody zniknęły za zakrętem podjazdu, mój zespół wybuchnął wiwatami.
Peter Carl ścisnął mnie w uścisku. Louis-François prawie potknął się o własne nogi, biegnąc z powrotem do środka po skrzynkę szampana, którą oszczędzał.
– Udało się! – Clément






