Recepcjonistka obdarzyła mnie wyuczonym uśmiechem, uprzejmym i niezmiennym.
– Przykro mi, panno Vance, ale nie ma pani w dzisiejszym grafiku pana Laurenta. Czy ma pani umówione spotkanie?
Słowa omal nie wymknęły mi się z ust: „Jestem jego żoną”.
Wtedy dopadła mnie rzeczywistość. Już nie byłam. Już nie.
Wciąż szukałam odpowiedzi, gdy inny głos przeciął przestrzeń lobby.
– Wszystko w porządku, ja si






