Sprawdziłam po raz ostatni swoje odbicie w lusterku puderniczki, zatrzasnęłam je i wsunęłam z powrotem do kopertówki. Szminka na miejscu, włosy w porządku. Wzięłam uspokajający oddech i wkroczyłam do wielkiej sali.
Żyrandole nad głową lśniły jak zamarznięte fajerwerki. Brzęk kieliszków i wzloty i upadki rozmów wypełniały powietrze. To była jedna z tych charytatywnych kolacji organizowanych przez i






