Kolana Ashtona się ugięły i runął ciężko na marmurową posadzkę, a dźwięk odbił się echem od gwaru kieliszków do szampana i fałszywego śmiechu.
W sali rozległy się westchnienia i piski. Krąg lśniących sukien i smokingów zbliżył się, a każda para oczu była szeroko otwarta z chorobliwą ciekawością.
– Ashton! – Rzuciłam się obok niego, a moje kolana ześlizgnęły się po wypolerowanych płytkach. Jego skó






