Ashton skinął głową.
Na ustach Carmen pojawił się zadowolony uśmiech. – Dobrze. Zostawię was. Proszę zadzwonić, kiedy skończycie.
Zawahała się przez chwilę, a potem dodała: – Pani Laurent, tak dobrze, że pani wróciła. Powinna pani widzieć pana Laurenta, kiedy pani nie było. Nigdy go takiego nie widziałam. Wyglądał… zupełnie zagubiony, naprawdę.
To słowo, „zagubiony”, poczułam jak zimne ostrze wsuw






