Gwałtownie podniosłam głowę, żeby na niego spojrzeć i teraz widziałam go wyraźnie.
Twarz Ashtona, ta zazwyczaj tak opanowana i przystojna twarz, była poorana krwią.
Krzyk wyrwał się ze mnie.
Siedziałam na łóżku, pościel splątana wokół mnie, plecy ociekały zimnym potem.
Wpatrywałam się w pustą przestrzeń obok łóżka. Przez okna wpadało światło słoneczne. Delikatny szum klimatyzacji wypełniał pokój.






