Tej nocy nie miałam ani jednego koszmaru.
Właściwie spałam głębiej i spokojniej niż od wieków.
Kiedy następnego ranka obudziłam się, a przez okna wpadało słońce, od razu sięgnęłam po telefon leżący obok mnie na poduszce. Był zimny w dotyku i całkowicie rozładowany. Jęknęłam, zirytowana na siebie, że zapomniałam go naładować. Wiedziałam, że bateria ledwo zipie, kiedy rozmawialiśmy.
Podłączyłam go,






