– O co chodzi? – spytałam.
– Chodzi o twoje porwanie sprzed jakiegoś czasu – odparł Daniel po krótkiej chwili wahania. – Prawda o tym, co się stało… nie jest taka, jak myślisz. Chcę ci to wyjaśnić, ale nie przez telefon. Możemy się spotkać?
– Gdzie?
– Spotkajmy się niedaleko twojego studia. Będę na ciebie czekał w tej kawiarni przy głównej ulicy.
Po rozłączeniu się rozważałam w myślach jego słowa.






