Dzieci leżały w swoich małych inkubatorach, jeszcze mocno śpiąc. W pokoju panował spokój i cisza. Nawet kroki Ashtona stłumiły się, gdy tylko weszliśmy.
Staliśmy tam razem, świeżo upieczeni rodzice wpatrujący się w nasze maleńkie dzieci, całkowicie zahipnotyzowani.
– Które to Maple, a które Captain Crunch? – wyszeptałam. Uzgodniliśmy, że starsze będzie Maple.
– To jest Maple – odpowiedział Ashton






