Chciałam go tylko podrażnić, ale teraz czułam, jakbym sama to na siebie sprowadziła.
Ashton uniósł moją dłoń do ust i pocałował ją. W tym miejscu poczułam mrowienie, jakby mnie poraził prąd.
– Tak, jestem – wymruczał.
– Nawet nie próbuj niczego. Nie ma mowy. Będę się bronić, jeśli zajdzie taka potrzeba.
Uśmiechnął się lekko, znowu ten irytująco spokojny ton. – Poza tym, co zwykle, czyż nie mamy mn






