Jechałem na tylnym siedzeniu mojego samochodu do miejsca, gdzie Tomasz kazał zawieźć mnie mojemu kierowcy.
– Jestem pod wrażeniem twojej małej śmiałki.
– Co masz na myśli?
– Muszę przyznać, gdybyś mi nie powiedział, żebym miał ją na oku, dałbym się nabrać.
Nie odpowiedziałem, czekając, aż będzie kontynuował.
– Sprzedawała na targu i, szczerze mówiąc, jej produkty sprzedawały się całkiem dobrze…
–






