**Perspektywa Sorena**
Podchodząc do domu Rosalie, zapukałem dwa razy i uśmiechnąłem się. Kiedy zobaczyłem, że to Serafina otworzyła drzwi, byłem dość rozczarowany.
Spodziewałem się Rosalie, ale znając ją, pewnie była zajęta przygotowywaniem kolacji, jak to zwykle robiła o tej porze dnia.
– Dzień dobry, Serafino. Gdzie jest Rosalie? – zapytałem, wchodząc do domu i rozglądając się za piękną twarzą






