Maeve
Była siódma rano, a blade światło słoneczne wpadające przez okna nieformalnej jadalni przylegającej do kuchni w żaden sposób nie rozświetlało pomieszczenia.
Obudziłam się, gdy Troy szykował chłopców na dzień. Starał się mnie nie obudzić, ale mój sen był tak płytki, że od kilku godzin balansowałam na granicy prawdziwego snu. Zabierał chłopców do Ingridy, żebym mogła odpocząć, za co byłam wdzi






