Rowan
Zamek tętnił zwykłym, codziennym życiem. Służba i pokojówki mijały mnie na korytarzu, niosąc kosze z praniem i tace z herbatą. Słyszałem brzęk naczyń, gdy wyszedłem z gabinetu i skierowałem się w stronę monumentalnych schodów w holu, widząc lekko uchylone drzwi do korytarza służby, prowadzącego do kuchni.
Zbliżała się pora obiadu, a ja byłem zdecydowanie głodny. Zatrzymałem się, żeby przepuś






