**Perspektywa Rosalie**
Od rana źle się czułam. To, co brałam za niestrawność, przerodziło się we wczesne popołudnie w dość silne skurcze, a kiedy Serafina przyszła mnie sprawdzić, spojrzała na mój brzuch i powiedziała: „Panno Ro, kochana, pani rodzi!”
Oszołomiona, powiedziałam: „Ale… to jeszcze nie czas. Mamy jeszcze kilka dni.”
Serafina roześmiała się. „Dzieci przychodzą na świat według własnego






