Bez zastanowienia odnalazłam właściwe drzwi i korytarze, jakbym mieszkała tu od dawna.
Dotarłam do lochu i pchnęłam ciężkie drzwi. Po drugiej stronie stało dwóch strażników. Spojrzeli na mnie, skłonili głowy i przepuścili. Ta kobieta była ważna, i dziwnie było być tak szanowaną, gdy szłam po kamiennej podłodze.
Loch był ciemny i cuchnący stęchlizną, podobnie jak miejsce, w którym byłam przetrzymyw






