Ślub posuwał się naprzód zdecydowanie za szybko. Nie podobało mi się to, ale musiało się stać.
Zostałem wyznaczony do przeprowadzenia ostatniej rundy kontroli bezpieczeństwa w miejscu ceremonii ślubnej, zanim przybędzie orszak weselny i goście. Wtedy właśnie zobaczyłem Sophie. Stała przy ołtarzu, gdzie miała się odbyć ceremonia, i trzymała coś w rękach, coś małego i delikatnego.
– Odłóż to! – rozk






