Tunele były zbyt wąskie, by zmieścił się w nich wilk, więc Tallis nie mógł się przemienić. Biegliśmy już chyba od godzin.
– Zaczekaj… – dyszałam, próbując złapać oddech.
Tallis wyglądał, jakby ledwo się spocił, a ja tu łapałam powietrze jak ryba wyjęta z wody. To było irytujące, jak bardzo był wysportowany, ale z drugiej strony był alfą, i to królewską.
– Musimy się pospieszyć, jeśli chcemy wrócić






