– Król? – powtórzyłam.
– Tak, król! No, ruszajmy się.
Schowałam kwiat, który dał mi książę Warren, do kieszeni sukienki i pomyślałam o tym, co mówiła Brook.
Król wzywał wszystkie dziewczęta, a my miałyśmy się pokazać – i zrobić na nim dobre wrażenie.
Jednak w moim obecnym stanie nie byłam w stanie tego zrobić – nie żeby to miało dla mnie jakieś znaczenie. Gdyby to zależało ode mnie, nie wchodziłab






