*Theo*
Moje oczy skupione były na aktach leżących przede mną, ale myśli błądziły gdzie indziej. Zapach krwi unosił się w moim gabinecie, nawet po tym, jak sprzątaczki spędziły godziny na szorowaniu go do góry nogami i po wymianie wszystkich mebli.
Rozległo się pukanie do drzwi i podniosłem wzrok, widząc stojącego w nich Jake'a. Spodziewałem się go. "Jakieś szczęście w namierzeniu zabójców?" Zaczął






