Scott widział mnóstwo beztroskich momentów Julissy.
Szczególnie pamiętał ten raz, gdy niedbale chwyciła garść liści herbaty, wrzuciła je do kubka i zalała gorącą wodą – voilà, herbata.
Nigdy nie wyobrażał sobie, że ta sama dziewczyna – jego dziewczyna – może być tak spokojna i pełna gracji.
Ale właśnie teraz, patrząc jak w ciszy parzy herbatę, zdał sobie sprawę: ta cicha elegancja zdawała się ujaw






