Źrenice Maeve nagle się zwęziły. Z krzykiem rzuciła się w ramiona Byrona, mocno obejmując go za szyję.
Krzyknęła: "Ronny, tam jest duch! Ten na zewnątrz to duch!"
Byron objął ją i jedną ręką gładził jej drżące plecy. Potem spojrzał na mężczyznę w czerni stojącego przed drzwiami.
Powiedział: "Nie bój się, to człowiek."
Mężczyzna wszedł do domu w czarnych, ubłoconych butach trekkingowych. Koniec jeg






