– O Boże, w tym tempie go zabijesz! – Nagłe olśnienie uderzyło Charlotte i zaczęła ciągnąć Zacharego za ramię. – Puść go!
Oczy Chrisa wywróciły się już do tyłu, a jego ręce zwisały bezwładnie jak dwa martwe patyki.
W końcu Zachary odzyskał zmysły i rozluźnił uścisk prawej dłoni.
Chris natychmiast upadł na ziemię, na wpół sparaliżowany strachem.
Wzdychając, Zachary zaniósł Charlotte do swojego samo






