Hector znalazł się w potrzasku. Czuł się tak, jakby dwie dłonie szarpały jego serce w dwóch różnych kierunkach, grożąc rozerwaniem go na kawałki.
Chciał chronić Charlotte, ale nie mógł narażać swojej firmy.
Nawet wiedząc, że to pułapka Zachary'ego, nie mógł nic z tym zrobić.
– Hector... – odezwała się w końcu Charlotte, przerywając ciszę napiętej atmosfery. – Nie myśl o tym za dużo, po prostu idź






