Charlotte potrzebowała pół godziny, by dotrzeć do głównej bramy willi. Na zewnątrz rozciągała się zielona aleja, obsadzona po obu stronach drzewami, na których zamontowano latarnie oświetlające jej drogę do wolności.
Wypinając dumnie pierś, ruszyła przed siebie.
Tej nocy wiał lekki wiatr, otulając ją przyjemnym chłodem. Patrząc na drogę poznaczoną plamami księżycowego światła i wsłuchując się w ka






