– Charlotte, j-ja...
Louis chciał to wyjaśnić, ale krople potu spływały mu z czoła po policzkach i nie potrafił sklecić z sensem jednego zdania.
– Kto cię tu przyprowadził?
Charlotte nie była zła, a jej ton pozostawał spokojny. Po zadaniu tego pytania, zaczęła przyglądać się otoczeniu. To dziwne. Dlaczego to miejsce wydaje się tak znajome?
– Właściwie... – Louis miał już zdradzić imię Zachary'ego,






