– Ty...
– Jest wcześnie rano, a ty już jesteś zła. – Zachary pociągnął Charlotte, aby z powrotem usiadła. – Odprowadzę cię po śniadaniu.
– Puść mnie!
Charlotte chciała uwolnić się z jego uścisku, ale zamarła, gdy napotkała jego wzrok. Wydawało się, że dawał jej jakieś znaki.
– Pewnie. To tylko posiłek. – Charlotte uśmiechnęła się z drwiną: – I tak mnie nie zjedzą.
Taylor zakaszlał sucho na jej szy






