**Perspektywa Elony**
Ciągle czułam ciężar szpitalnej pościeli na skórze, mimo że już tam nie byłam. Ból stępił się w pulsujące tło, jak cichy rytm bębna, którego nie mogłam zagłuszyć, ale wyszłam. Wolna, w pewnym sensie. I byłam tutaj, w domu Tristana, otulona ciszą, która wydawała się zarówno bezpieczna, jak i krucha.
Poruszał się po kuchni ze spokojną determinacją, odwrócony do mnie plecami, a






