**Perspektywa Tristana**
Ostatnie nuty fortepianu rozbrzmiewały w sali koncertowej niczym uspokojenie po burzy, jak bicie serca wracające do normy. Moje palce zawisły nad klawiszami o sekundę za długo, kurczowo trzymając się ostatniego akordu, jakby to on trzymał mnie na miejscu. Potem powoli wstałem, kłaniając się owacjom, które wybuchły na widowni. Ogarnęła mnie fala ulgi. Udało się.
Występ, do






