**Perspektywa Elony**
Późne poranne słońce wlewało się przez zasłony mojego starego pokoju, kąpiąc wszystko w miękkim, złotym świetle. To był jeden z tych cichych dni, kiedy czas płynął jak pod wodą – powoli, gęsto i zniekształcony przez środki przeciwbólowe i wyczerpanie. Moje ciało bolało w miejscach, których nie mogłam dokładnie zlokalizować, a moje serce? Pulsowało jak tępy siniak, którego nie






